PDA

Zobacz pełną wersję : mokra miska miska sucha… czyli do czego lepiej pasuje olej…



soprano
29-05-10, 13:21
No właśnie!? A może do drewnianej? Pytanie tak stare jak historia używania garnków mniejszego i większego kalibru.. Pytanie też tak stare jak próba wetknięcia stojącego 4sówa do motocykla. Ale nie o kulinariach bedzie traktował ten text bo w sumie motoryzacyjna strona i przyczepimy się do 4sówa...
Generalnie zastanowimy się nad miskami olejowymi w silnikach pojazdów którymi się poruszamy a dokładnie nad istotnym dla każdego "prawdziwego mężczyzny"(curwa brzmi jak prawdziwy motocyklista bllle) aspektem, czyli nad ich rozmiarem.... Zapewne każdy słyszał określenie: „silnik z suchą miską olejową”. Jakoś każdej przekornej osobo jednostce, przeleci przez mózgownice złośliwe: „no a co z mokrą miską?”. A no takowa też występuje w kilku odmianach, a mi na myśl przychodzi od razu szydercze „oczytana i wykształcona niunia w lejka”.... dobra panowie koniec tych skojarzeń... to nie czasopismo dla tynkarzy „Glazura i mur”, gdzie największym wzięciem cieszą się fotki misek najlepiej suchych, a zarazem mokrych....
Niniejszym wykręcając logikę jak sie wykręca chłopa w sądzie, doszliśmy do jednego! Mianowicie mamy w naszych czterosówach dwa rodzaje misek olejowych:
1 mokrą
2 suchą
W odróżnieniu od wspomnianego wyżej czasopisma nie występują w naszych silnikach w dwu wcieleniach jednocześnie, i możemy w silniku mieć albo jedno albo drugie.
Ale zanim zaczniemy rozkminkę praktyczną w temacie, musimy sobie uświadomić geneze powiedzenia "kto smaruje ten jedzie", i po co olej w silniku i nie tylko.
Więc wywodzi się ono głównie z motoryzacji. Dobre smarowanie niweluje tarcie, a w efekcie chroni trące o siebie elementy przed wynikiem tarcia, czyli wydzielaniem się nadmiernej ilości ciepła i zagotowaniem silnika. Z resztą smarowanie się sprawdza i w życiu codziennym. Weżmy takie pozwolenie na budowę. Nie posmarowane przyczepia się do przedstawiciela państwa, i budowniczy może zagotować a trące pozwolenie może ulec destrukcji termicznej. A jak się pozwolenie dobrze posmaruje, to przedstawicielowi się sprawnie wyślizguje z rąk i budowa rusza z kopyta. Zadowolony przedstawiciel i budowniczy. Tu stosujemy smarowanie neuro synaptyczne. Ale nie o nim będzie ta rozkminka, gdyż strona nasza o socjologi nie traktuje. Zaznaczyć należy że koszty smarowania zawsze ponosi eksploatujący, i jest to w jego dobrym interesie. Wiemy już że olej zapobiega tarciu i minimalizuje je usprawniając pracę jednostek napędowych i samorządowych. Jeżeli minimalizuje to znaczy ze jednak zachodzi takowe i ciepło uboczne gdzieś się tam wydziela. no właśnie! drugą istotną funkcją jaką pełni olej, jest chłodzenie. Około 30-40% ciepła które silnik generuje podczas pracy jest odbierana przez olej. tarcie tłoków o ścianki cylindra, ciepło spalania paliwa oddane do tłoków. tarcie innych wewnętrznych elementów. To wszystko trzeba smarować żeby się nie grzało, a że smarowanie tarcia w 100% nie eliminuje to i chłodzić.
Dobra! wiemy co robi olej więc wracamy do misek i systemów smarowania.
Zacznijmy od najstarszego i najpopularniejszego systemu, czyli mokrej miski olejowej.
Powszechny/prosty/tani/niezawodny.... tak go można na wstępie w sumie podsumować.
Wygląda to tak że miska olejowa stanowi zasobnik oleju w ilości zależnej od wielkości i konstrukcji silnika, i zawiera się w granicach od 3 do 3000l(silniki okrętowe). Olej z takiej miski jest zasysany przez mechaniczną pompę zębatą, i tłoczony pod odpowiednim ciśnieniem do potrzebujących go elementów, czyli czopy wału i korbowodów, galerie rozrządu, system zraszania denek tłoków, i ścianek cylindrów. Czasami pomiędzy pompą a zasilanymi komponentami znajduje się jeszcze chłodnica oleju. Chłodnice wykonywane są w dwu technikach. Albo oddzielna chłodnica powietrzna w której przepływa olej, lub jako chłodnica wodna zabudowana w korpusie mocującym filtr oleju.
Tak mniej więcej wygląda system z mokrą miską... jak zauważyć można prosty skuteczny, w produkcji tani...
tera przejdziemy do suchej miski...
Wbrew nazwie wcale nie jest taka sucha i olej tam ciągle się znajduje, ale nie zalega w niej jak w przypadku mokrej michy. Olej spływający z elementów silnika do miski jest z niej odpompowywany dodatkową pompą do zewnętrznego zbiornika oleju, stamtąd jest zasysany przez pompę główną do elementów silnika, znowu spływa do miski i tak w koło Macieju.... Kurcze po co to, zapyta ktoś. dodatkowy zbiornik, pompa, przewody łączące ten fajans do kupy. Powstało to podczas próby wetknięcie pierwszego cztero-sówa do motocykla. W pierwszych cztero-sówach wysokość silnika a zwłaszcza głowicy, poprzez ograniczenia technologiczne, była znaczna... przez wspomniane ograniczenia z głowicą nie wiele zrobić się dało, ale jakiś pomysłowy amerykaniec wykminił że jak by olej zalegający w ogromniastej misce pod silnikiem gdzieś przemeldować, to by wzrost silnika spadł, bo z głowicą nic nie zrobi. Jak pomyślał tak zrobił. Dodał zewnętrzny zbiornik oleju, i pompę osuszającą która oliwę wypompowywała do zbiornika i po ptokach. W ten oto sposób silnik stracił na wzroście kilkanaście centów. Motocykl z czterosówem zachował proporcję, i miał czterosówa. Sukces pełną gębą, który miał też i swoje wady. Dodatkowa pompa, nieszczelności związane z wymeldowaniem oleju na zewnątrz... mała porażka słowem jednym czy dwoma.
Ale hola hola... skoro ten patent jest taki zły to dlaczego powszechnie stosowany jest do dziś w motocyklach niektórych typów... ano o jednej zalecie już pisałem... niższy silnik to niżej położony środek ciężkości motóra, czyli lżejszy w łapach, dlatego siedzi po dziś, w silnikach HD i ala HD..... i jeszcze w motocyklach do ciężkiego off'u.... ale czemu w dryndach do off'u.... przecież to bez sensu one nie mają być niskie, wręcz przeciwnie, a dodatkowa pompa zbiornik, przewody to dodatkowe kilogramy i tak wysokiego sprzęta... a no bo system suchej miski dobrze zrobiony gwarantuje silnikowi smarowanie w każdej jego pozycji. W mokrej misce położenie motocykla na bok(parkingówka), może spowodować że olej zwieje z pod smoka ssącego i silnik będzie pracował na „głodzie olejowym”, jeżeli go szybko zgasimy nic się nie stanie, ale jak by mu dać tak chwile popracować to jednak stanie...się .... system z suchą michą tej wady nie ma i może na boku chodzić czasu sporo bez negatywnych konsekwencji typu przerwa w smarowaniu... i to jedyne ale wystarczające uzasadnienie stosowania złożonego systemu w motocyklach przeznaczonych do ciężkiego off’u, które często jeżdżą i leżą w pozycjach dziwnych....
Jest jeszcze jedna dyscyplina sportu która bez tego pomysłu by nie istniała...... Formuła 1. Jakiś szyderca zaraz powie: "ta... kosmonautyka pewnie też",.... już pedze z wyjaśnieniami... Przeciążenia boczne, siły przyśpieszania i hamowania często tu sięgają wartościom 4G.... krótko mówiąc olej chowa się po kontach podczas różnych manewrów i smok ssący często nie miał by czego zasysać... tutaj na pracę na „głodzie olejowym” nie ma miejsca nawet na sekundę, gdyż silnik uległ by natychmiastowemu zniszczeniu. W F1 stosuje się system suchej michy z 8 pompami i punktami osuszającymi, które gwarantują zbieranie oleju z każdego zakamarka miski podczas każdego manewru, a duży zbiornik oleju z odpowiednio usytuowanym smokiem gwarantuje 100% pewność zasilania serduszka olejem.... w pozostałych konstrukcjach motoryzacyjnych nie ma uzasadnionej potrzeby stosowania tego patentu bo są to po prostu pierdowozy dla emerytów, czyli mowa o wszystkich innych motocyklach i samochodach wyczynowych i nie... hardkor to prawdziwy teren lub F1... no i nie można zapominać o stunth’erach którzy z brakiem smarowania walczą za pomocą dziwnych przegród... jeżeli w końcu dla nich ktoś zrobi dedykowany sprzęt to na pewno z suchą michą....
Niniejszą drogą mojej skrzywionej logiki, i zdolności łączenia faktów niepołączalnych zaczęliśmy od kuchni,zawadzając o świerszczyki, i stosunki międzyludzkie... troszkę traktując o oleju i o silnikach... aby zakończyć na tym, że kierowcy pojazdów rajdowych, 2000konnych supr robionych na 1/4 mili, czy kerownicy hayabus to zdziadziali tetrycy chcący podnieść własne ego... a jak chce się uprawiać prawdziwy sport to albo jazda na kole, albo totalny off albo F1... resztą niech się bawią inni ...
teraz chyba wszyscy wiedzą czym się różni miska sucha od mokrej, mokra od kuchennej, kuchenna od świerszczykowej, a prawdziwy sportowiec od lansera(nie mylić z evo8) i że mniejsze może być lepsze...

cdn... w innym temacie/klimacie ale na pewno silnikowym. może kogoś potraktuje prądem
jacek_w wszystkie prawa zastrzeżone

7dj83r8f78t4alf8